T-shirty – czym są i skąd się wzięły?

Chociaż odzież podobna do koszulki, jak np. tunika, pochodzi z czasów starożytnych, dopiero niedawno (relatywnie rzecz biorąc) T-shirty w ich obecnym kształcie – jak tu https://zoio.pl/odziez-damska/koszulki pojawiły się po raz pierwszy. Ich początki sięgają XIX wieku, kiedy to w Stanach Zjednoczonych pojawił się tzw. union suit. Być może znasz to z kreskówek – to jednoczęściowy strój z klapą na tyłku, który wkładali kowboje i pracownicy fizyczni by czuć się ciepło. Jednak trudno było go nałożyć, więc szybko rozcięto go na pół, tworząc kalesony i koszulkę.

T-shirty

Do lat 20. koszulka była nazywana różnie, ale nie jako „T-shirty”. Zmieniło się to jednak wraz z opublikowaniem powieści F Scotta Fitzgeralda z 1920 r. „Ta strona raju”, gdzie po raz pierwszy pojawiło się słowo T-shirt, i w tym samym roku trafiło ono do słowników. W Polsce jednak na dobre zawitało w latach 90., wcześniej angielksie słowa były znacznie rzadsze w polsczyźnie.

 

Kiedy w 1951 roku w filmowej adaptacji „Tramwaju zwanego pożądaniem” krzyczał „Stella!”, złośliwy, śmierdzący Marlon Brando nie tylko przywoływał kochankę, ale także zwiastował – narodziny ikony mody. Chociaż w latach 50. koszulka rzeczywiście przeszła długą drogę od wzrostu do popularności, to jednak w wielu aspektach T-shirty pozostały taka sama.

 

Zwykła biała koszulka mogła wywołać poruszenie w Ameryce w latach 50-tych, ale miała wiele do zrobienia, aby w pełni wykorzystać swój potencjał, reprezentowania idei czy ulubionej kapeli. Kiedy w kinach pojawiał się tramwaj zwany pożądaniem, graficzne T-shirty były już czymś całkowicie normalnym. Koszulki z emblematem „Oz” pojawiły się w 1939 roku gdy miała miejsce premiera filmu „Czarodziej w krainie Oz” i – być może zainspirowany wspaniałymi sługusami czarodzieja w szmaragdowym mieście – kandydat republikański Thomas E Dewey użył pierwszej w historii koszulki ze sloganem w swojej kampanii prezydenckiej z 1948 roku. Głosiła ona „zrób to z Deweyem” – pisane „Dew it with Dewey”. Podczas gdy Dewey przegrał z Trumanem, wciąż tworzył historię, choć w zupełnie innym kontekście.